Jako hydrologa najbardziej mnie zawsze zdumiewało (i zdumiewa nadal), że ludzie doskonale wiedząc, że jak im się woda w rozleje w domu to spływa w dół, uważają, że taka sama woda płynąca w rzece nawadnia okoliczne pola czy łąki.
No więc nie – woda nie płynie w górę, grawitacji nie da się oszukać.
Rzeka, potok, strumień, rów drenuje obszar przez który płynie. Drenuje czyli ściąga z niego wodę, z całego obszaru od najwyższego punktu do swojego ujścia do innej rzeki, jeziora, morza. I robi to tym szybciej im mniej ma po drodze przeszkód – zakrętów (w hydrologi zwanych meandrami), zarośli, tam naturalnych i sztucznych, rozlewisk i wszystkiego co spowalnia jej nurt. Tak to działa w wolnej naturze. A ludziom się wydaje, że jak wytną drzewa i wodorosty, oczyszczą i wyprostują koryto, pogłębią rzekę, strumień, potok, rów, to tej wody będzie więcej w glebie na ich polach i łąkach… Nie, nie będzie. Będzie jej mniej, dużo mniej…
